26 sierpnia 2017

Farbowanie wełny.

W zeszlym roku od Koleżanki z pracy dostałam wełnę. tyle, że jasną. Wełna miała swoje lata, ale jeszcze u mnie przeleżała parę miesięcy, aż w końcu mnie oświeciło, że przecież mogę ją ufarbować.



Sposobów na farbowanie wełny jest wiele. Ubogaciwszy swoją wiedzę dzięki internetowi wybrałam ten poniższy zapisany ku pamięci.

1. Moczenie z detergentem - użyłam płyn do zmywania naczyń. Wełna sobie tak poleżała około pół godziny. Wówczas przygotowałam przestrzeń do farbowania w kuchni, ale w końcu właściwie nic nie pobrudziłam, nawet folię malarską. Rękawice jednak polecam, choć po dwóch dniach dłonie wyglądały już możliwie. W wielkim garze (nie mam jednak emaliowanego) gotuje się woda.


2.W tym samym czasie rozpuściłam też w wodzie gorącej barwniki, kupione w pasmanterii po 2,50. Był to szary, zielony, turkusowy i niebieski.



3. Do przygotowanej wody wrzuciłam całość włóczki oraz na początek kolor szary. W wodzie znalazł się ocet (około 6 łyżek, choć ja wlewałam na oko, oraz sól (ok. 4 łyżki), aczkolwiek nie wiem czy z tą solą to jednak dobre postępowanie. Każdorazowo czekałam, aż zabarwiona woda zrobi się jaśniejsza, czyli barwnik zostanie wchłonięty przez wełnę. Gotowałam na małym ogniu, bez wrzenia. Dodawałam też za każdym razem gorącą wodę, ocet i sól.


4. Turkusowy....


5. Zielony ....



6. Niebieski...


7. Płukanie - kilkukrotne, do chwili, aż woda była jasna. W ostatnim płukaniu dodałam ocet.

8. Suszenie.


9. Zwijanie w kłębuszki ( z wykorzystaniem taboretu).



10. Efekt końcowy kłębuszkowy.




Farbowanie wełny bardzo mi się podoba. To, co wyczyniają znawczynie w tym temacie, to mistrzostwo świata. Chciałabym się tego nauczyć :)


2 komentarze:

  1. Super! Pięknie wyszło Ci to farbowanie :D Może kiedyś też się skuszę na zabawę z barwnikami :D

    OdpowiedzUsuń