8 października 2017

Farbowanki.

Ponownie farbowanie. Teraz nie w garnku, ale w kuchence mikrofalowej. bardzo lubię tak eksperymentować, mieszać kolory, a w zabawę wciągam dzieciaki.

Było:


Kolor był szarawy, nie znam składu, bo kupiłam na bazarkowej wyprzedaży.

Jest:


Było:
Bardzo cieniutka biała 100 % wełenka.

Jest:

2 października 2017

Lost in time.

Chusta Lost in time by Johanna Lindahl (https://mijocrochet.wordpress.com/) cieszy się wielkim powodzeniem. Dwa razy prułam, zanim zaczęło mi wychodzić tak jak jest we wzorze. Ta chusta  niestety jest pożeraczem włóczki.
Jesienna, energetyczna i bardzo ciepła :)

szydełko - 4,5 mm
kolory - odcienie różowego, fioletowego, brązowego, zielonego
włóczka - Magic Fine YarnArt color 557 (110g=300m) 50% wełna 50% akryl, poszło 5,5 motka razem z chwostami.

wzór 

przed praniem

26 sierpnia 2017

Farbowanie wełny.

W zeszlym roku od Koleżanki z pracy dostałam wełnę. tyle, że jasną. Wełna miała swoje lata, ale jeszcze u mnie przeleżała parę miesięcy, aż w końcu mnie oświeciło, że przecież mogę ją ufarbować.



Sposobów na farbowanie wełny jest wiele. Ubogaciwszy swoją wiedzę dzięki internetowi wybrałam ten poniższy zapisany ku pamięci.

1. Moczenie z detergentem - użyłam płyn do zmywania naczyń. Wełna sobie tak poleżała około pół godziny. Wówczas przygotowałam przestrzeń do farbowania w kuchni, ale w końcu właściwie nic nie pobrudziłam, nawet folię malarską. Rękawice jednak polecam, choć po dwóch dniach dłonie wyglądały już możliwie. W wielkim garze (nie mam jednak emaliowanego) gotuje się woda.


2.W tym samym czasie rozpuściłam też w wodzie gorącej barwniki, kupione w pasmanterii po 2,50. Był to szary, zielony, turkusowy i niebieski.



3. Do przygotowanej wody wrzuciłam całość włóczki oraz na początek kolor szary. W wodzie znalazł się ocet (około 6 łyżek, choć ja wlewałam na oko, oraz sól (ok. 4 łyżki), aczkolwiek nie wiem czy z tą solą to jednak dobre postępowanie. Każdorazowo czekałam, aż zabarwiona woda zrobi się jaśniejsza, czyli barwnik zostanie wchłonięty przez wełnę. Gotowałam na małym ogniu, bez wrzenia. Dodawałam też za każdym razem gorącą wodę, ocet i sól.


4. Turkusowy....


5. Zielony ....



6. Niebieski...


7. Płukanie - kilkukrotne, do chwili, aż woda była jasna. W ostatnim płukaniu dodałam ocet.

8. Suszenie.


9. Zwijanie w kłębuszki ( z wykorzystaniem taboretu).



10. Efekt końcowy kłębuszkowy.




Farbowanie wełny bardzo mi się podoba. To, co wyczyniają znawczynie w tym temacie, to mistrzostwo świata. Chciałabym się tego nauczyć :)